Powtarzałaś to kiedyś? Albo słyszałaś od koleżanki, która – kolejny raz – tłumaczyła swoje łzy tym oklepanym tekstem?
„Bo łobuz kocha najbardziej…”
Nie. Łobuz nie kocha. Łobuz potrafi jedynie zawładnąć. Omamić. Pokazać się z tej strony, która robi wrażenie – na chwilę. Zrobi pokaz siły, błysk w oku, kawał mięśnia i drogie perfumy. Czasem szybkie auto. Czasem szybka ręka.

I choć serce – jak mówią – nie wybiera, to głowa już powinna. A jednak… zbyt wiele kobiet wybiera nie głową, a złudzeniem. Zamiast mężczyzny z mózgiem – wybierają emocjonalny rollercoaster. Zamiast spokoju – wybierają dramat. Zamiast bezpieczeństwa – ciągłe napięcie.
Bo „łobuz”.
Bo ekscytacja.
Bo „coś się dzieje”.
Tyle że to „coś” najczęściej kończy się płaczem, bezsennością, rozbitym telefonem albo zdeptaną godnością. I nagle się okazuje, że to wcale nie był facet, tylko chłopiec przebrany za mężczyznę. I że to nie była miłość, tylko uzależnienie. Od adrenaliny. Od chaosu. Od nadziei, że tym razem będzie lepiej.
Nie będzie.
Bo jeśli facet nie szanuje innych, nie szanuje Ciebie, to nie będzie też kochał. On tylko bierze. A kiedy już wszystko zabierze – idzie dalej.
I co wtedy zostaje?
Złamana pewność siebie. Gorzki żal do siebie samej. I pytanie, które nie daje spokoju: „Jak mogłam być taka głupia?”.
Nie jesteś głupia. Ale to może być moment, by przestać być naiwną księżniczką, a zacząć być mądrą kobietą.
Bo nie ten, który przyprawia Cię o ból brzucha i chaos w głowie, jest idealny.
Idealny – choć nie ma ideałów – jest ten, przy którym śpisz spokojnie. Przy którym nie musisz udawać. Nie boisz się mówić. Nie boisz się być sobą.
Nie łobuz.
Tylko mężczyzna z sercem. I z mózgiem.
Bo prawdziwy facet nie potrzebuje robić wokół siebie hałasu. On po prostu jest. Obecny. Spokojny. Pewny. I kocha tak, że nie masz wątpliwości.


