Marcin Zykubek – (nie)miły gość
To nie jest historia faceta, który nagle się obudził.
To historia kogoś, kto przez lata zasypiał ze ściśniętym sercem, ale z uśmiechem na twarzy – bo przecież wszystko jest w porządku.
A nie było.
Przez lata żyłem tak, jakby moje potrzeby były drugorzędne.
Nie mówiłem, czego chcę.
Nie stawiałem granic.
Nie zatrzymywałem ludzi, którzy mnie ranią – bo przecież „nie chciałem robić problemu”.
Byłem tym miłym facetem.
Zawsze pomocnym. Zawsze dostępnym.
Zawsze mającym czas, nawet gdy nie miał siły.
I to nie przyszło znikąd.
To nie jedna sytuacja.
To lata gromadzenia.
Lata ignorowania własnych emocji.
Lata mówienia „jest okej”, gdy w środku krzyczałem.
Kryzysy, które mijały… tylko po to, by wrócić mocniej.
Ale któregoś dnia coś we mnie pękło.
Nie głośno. Cicho. Tak, że tylko ja to słyszałem.
I zrozumiałem: jeśli chcę odzyskać siebie, muszę przestać być tym, kim już nie jestem.
Dziś tworzę ten blog nie dlatego, że wszystko już wiem.
Ale dlatego, że zacząłem mówić to, czego nigdy nie powiedziałem.
Zacząłem pisać z miejsca, które przez lata było we mnie uciszane.
To blog dla facetów, którzy przestają się tłumaczyć i zaczynają żyć po swojemu.
Nie znajdziesz tu złotych rad.
Nie będę mówił Ci, co masz robić.
Ale może znajdziesz tu swoje własne zdania, które też nigdy nie padły.
Może poczujesz, że ktoś rozumie.
Może pierwszy raz od dawna poczujesz, że nie jesteś sam.
Nie jestem już miły.
Nie tłumaczę się.
Nie czekam na to, aż ktoś mnie wybierze.
Po prostu jestem.
I to – nareszcie – wystarcza.