Już nie walczę o to, żeby mnie wybrano

Bycie wybieranym przez kogoś – to przez długi czas było moją obsesją.
Nie przyznałbym się wtedy do tego, ale cała moja obecność krzyczała:
„Zobacz mnie. Zauważ mnie. Wybierz mnie.”

I często byłem blisko.
Wystarczająco blisko, żeby dawać z siebie wszystko.
Ale nie na tyle blisko, żeby ktoś naprawdę chciał być ze mną.
Chciał mieć mnie na wszelki wypadek. Dla wygody.
Dla chwili.
Dla ciepła, które nie zobowiązuje.


Znałem to aż za dobrze:
Czekanie na odpowiedź, która nie przychodzi.
Dawanie prezentów bez okazji.
Pomaganie, gdy nikt nie prosił – ale może wtedy poczuje coś więcej.
Zgoda na to, żeby być na drugim planie – byle tylko nie zniknąć z kadru.

Ale to, co boli najbardziej, to świadomość, że nie chodziło o to, kim byłem.
Tylko o to, jak dobrze potrafiłem spełniać czyjeś potrzeby.


Aż któregoś dnia dotarło do mnie:
dlaczego mam walczyć o to, żeby ktoś chciał mnie w swoim życiu –
jeśli ja już wiem, że jestem wart obecności, nie obecności warunkowej?

Nie błagam. Nie przekonuję. Nie wyjaśniam.
Nie gonię.
Już nie.


Dziś wiem jedno:
Jeśli ktoś chce być ze mną – będzie.
Jeśli ktoś mnie wybiera – nie muszę tego wyciągać od niego słowami.
Nie muszę przypominać o swoim istnieniu.
Nie muszę sprawiać, by bycie ze mną było łatwe, lekkie i bezproblemowe.

Bo ja nie jestem przyciskiem do poprawy nastroju.
Nie jestem tłem do czyjejś historii.
Nie jestem „opcją”.


Przestałem walczyć o to, żeby mnie wybrano.
Zacząłem sam wybierać.
Wybieram relacje, które są wzajemne.
Wybieram ludzi, którzy też mnie wybierają.
Nie dlatego, że im się przydam.
Nie dlatego, że dobrze się ze mną rozmawia.

Tylko dlatego, że chcą ze mną iść przez życie. Albo przynajmniej przez kawałek. Świadomie.


Nie potrzebuję być dla kogoś „wszystkim”.
Ale nie będę już dla nikogo „prawie kimś”.
Nie jestem do odłożenia.
Nie jestem „może kiedyś”.

Jestem tu. Jestem gotów.
Ale nie będę się bił o uwagę, ciepło ani szacunek.

Bo kiedy wiesz, ile jesteś wart – przestajesz zabiegać.
Nie dlatego, że ci nie zależy.
Tylko dlatego, że najpierw zależy ci na sobie.