Kwiaty dla dziewczyny, bez okazji

Kiedy właściwie facet powinien kupić swojej dziewczynie kwiaty?

Urodziny. Rocznica. Walentynki. Dzień Kobiet. Może jeszcze wtedy, kiedy coś przeskrobie i trzeba będzie pojawić się w drzwiach z bukietem jako częścią negocjacji pokojowych.

A może odpowiedź jest znacznie prostsza?

Wtedy, kiedy o tym pomyśli.

Idziesz ulicą. Mijasz kwiaciarnię. Patrzysz na kwiaty i przez głowę przelatuje ci proste:

„Kupię dla niej”.

To kup.

Bez sprawdzania kalendarza. Bez zastanawiania się, czy przypadkiem za tydzień nie ma jakiejś okazji i wtedy „bardziej się opłaca”. Bez dorabiania do tego wielkiego romantycznego wydarzenia.

Po prostu pomyślałeś o niej.

I właśnie dlatego.

Co ciekawe, kwiaty bez okazji potrafią czasem wzbudzić większe podejrzenia niż kwiaty z okazji.

Facet wraca z bukietem w rocznicę — wszystko się zgadza.

Wraca z bukietem w zwyczajny wtorek — zaczyna się śledztwo.

„Co się stało?”

„Czego chcesz?”

Albo klasyczne:

„Co odwaliłeś?”

Trochę zabawne. A trochę smutne.

Bo oznaczałoby to, że nauczyliśmy się traktować zwyczajny gest czułości jak transakcję. Skoro pojawiły się kwiaty, gdzieś musi być faktura do zapłacenia. Przeprosiny, poczucie winy, interes albo specjalna data.

A przecież może nie być niczego.

Może być tylko bukiet.

I człowiek, który zobaczył kwiaty i pomyślał o kobiecie, z którą jest.

To ostatnie jest ważne.

Mówię o dziewczynie, partnerce, żonie. O kobiecie, z którą mężczyznę łączy relacja, w której taki gest ma czytelne znaczenie.

Bo wręczenie kwiatów zwykłej znajomej może zostać odebrane zupełnie inaczej. Kwiaty mają swój język. Bukiet podarowany bez okazji może zabrzmieć jak zainteresowanie, zaproszenie do czegoś więcej albo sygnał, którego wcale nie zamierzaliśmy wysyłać.

W relacji ten kontekst już istnieje.

I właśnie tam kwiaty bez okazji mają dla mnie największy sens.

Kwiaty na urodziny są miłe, ale trochę przewidywalne. Kwiaty na rocznicę również. Kalendarz przypomniał, kultura podpowiedziała, kwiaciarnia przygotowała promocję.

Ale kwiaty przyniesione w piątek o 10:47?

Tu nie pomagał kalendarz.

Pomogła myśl.

„Zobaczyłem je i pomyślałem o tobie”.

I być może właśnie dlatego taki bukiet potrafi znaczyć więcej niż ten kupiony z obowiązku na wielką okazję.

Nie chodzi nawet o kwiaty.

Może chodzić o jej ulubioną czekoladę przyniesioną ze sklepu. Kawę postawioną obok niej bez pytania. Wiadomość wysłaną w środku dnia. Objęcie, kiedy przechodzi obok.

O te drobne gesty, które mówią:

jesteś obecna w moich myślach również wtedy, kiedy nic mi o tobie nie przypomina.

Dlatego, jeśli jesteś z kobietą i mijając kwiaciarnię pomyślisz:

„Kupię dla niej”.

Nie szukaj okazji.

Właśnie ją znalazłeś.

Pomyślałeś o niej.