Nie daje się już robić w balona

(z cyklu: 11 rzeczy, których (nie)miły facet już nie robi)

Byłem tym gościem, który „zawsze pomoże”.
Znajomy coś potrzebował – robiłem.
Klient coś wymyślił w niedzielę o 22 – odpowiadałem.
Ktoś rzucał: „słuchaj, bo mam sprawę” – a ja już się szykowałem.

Bo przecież tak trzeba, nie?

Bo przecież dobry facet:
– nie odmówi
– zrozumie
– poświęci się
– jeszcze przeprosi, że żyje


Nie byłem facetem. Byłem zasobem.
Dla znajomych.
Dla klientów.
Dla ludzi, którzy pojawiali się tylko wtedy, gdy czegoś potrzebowali.

Działałem, zanim ktoś poprosił.
Oddawałem czas, energię, uwagę – kosztem siebie.
Bo tak mnie nauczono: „pomagaj, nie odmawiaj, ogarnij.”

I wiesz co?
W wielu miejscach dostałem po głowie.
Bo gdy pomagasz zawsze – ludzie przestają to zauważać.
A potem słyszysz: „Przecież nikt Cię nie prosił.”


Dziś już wiem:
Jeśli robisz wszystko dla wszystkich – nikt Cię nie szanuje.

Gdy jesteś dostępny zawsze – jesteś traktowany jak narzędzie.
Gdy mówisz „tak” wszystkim – mówisz „nie” sobie.
Gdy nie masz granic – zostajesz sam z przemęczeniem i frustracją.


(Nie)miły facet nie jest na zawołanie.
Nie zbawia świata.
Nie „ogarnia” cudzego życia.

Ustala zasady.
Szanuje swój czas.
I nie przeprasza za to, że nie jest do dyspozycji.


Bo dziś wiem, że:
pomoc bez wzajemności to tania iluzja relacji.
Klient bez szacunku – nie jest klientem.
Znajomy, który tylko bierze – nie jest przyjacielem.
A relacja, która wysysa – nie jest relacją.


Dziś nie daję się już wkręcać.
Nie udowadniam, że jestem wart.
Nie sprzedaję się za „dziękuję”.

Dziś wybieram relacje, które mnie zasilają.
A nie te, które znowu chcą więcej – za darmo.